Wokół programu „Czyste Powietrze” znowu zrobiło się głośno, ale nie dlatego, że program stanął. Wręcz przeciwnie: nabór nadal trwa, a równolegle zakończyły się konsultacje społeczne zmian, które mają uczynić program bardziej dostępny, prostszy i bezpieczniejszy. Dla wielu osób najważniejsze jest dziś jedno: można dalej składać wnioski, a jednocześnie Fundusz rozważa korekty, które mogą pomóc nowym właścicielom domów, osobom planującym modernizację etapami oraz tym, którzy obawiają się złej jakości urządzeń albo nierzetelnych wykonawców.
Na dziś program „Czyste Powietrze” jest w normalnym trybie działania. W harmonogramie NFOŚiGW ma status „trwa nabór wniosków”, z datą startu 31 marca 2025 r. i datą końcową 30 czerwca 2030 r.. Równolegle na gov.pl działa ścieżka składania wniosków i pakiet aktualnych dokumentów dla programu obowiązującego od 31 marca 2025 r.
To ważne, bo w przestrzeni publicznej łatwo pomylić dwie rzeczy: bieżące zasady programu i propozycje kolejnych zmian. Konsultacje z lutego i marca 2026 r. nie wstrzymały naboru. Oznacza to, że jeśli ktoś spełnia obecne warunki programu, może działać już teraz, bez czekania na kolejny komunikat.
Z oficjalnych materiałów NFOŚiGW wynika, że propozycje zmian nie wzięły się znikąd. Fundusz wskazał, że są one efektem doświadczeń z wdrażania programu od 31 marca 2025 r., monitorowania realnych barier, analizy problemów zgłaszanych z terenu oraz wcześniejszych warsztatów z udziałem ponad 1,6 tys. przedstawicieli gmin. Cel zapisano wprost: program ma być skuteczniejszy, bardziej dostępny i prostszy dla mieszkańców.
Konsultacje ruszyły 16 lutego 2026 r., uwagi można było zgłaszać do 16 marca 2026 r., a Fundusz od początku zapowiadał, że zmiany będą wdrażane etapami w 2026 roku. Najnowsze komunikaty z marca pokazują też, że po zakończeniu konsultacji NFOŚiGW nadal pracuje nad organizacją programu razem z gminami i operatorami.
Najgłośniej mówi się o trzech zmianach, które dla zwykłych właścicieli domów mogą mieć największe znaczenie.
Po pierwsze, konsultowano dodatkowe odstępstwa od wymogu 3-letniej własności. Dziś obowiązująca wersja programu zakłada, że wnioskodawca powinien mieć prawo własności przez minimum 3 lata przed złożeniem wniosku, z wyjątkiem sytuacji spadkowych. W materiałach konsultacyjnych pojawiła się propozycja, by w pewnych przypadkach dopuścić wsparcie już po co najmniej roku posiadania nieruchomości, przy odpowiednio dużym udziale we własności.
Po drugie, rozważany jest mniejszy zakres termomodernizacji przy jednoczesnej wymianie źródła ciepła. W konsultacjach zapisano, że dla budynków o zapotrzebowaniu na energię użytkową na ogrzewanie od 80 do 140 kWh/(m²rok) możliwy byłby ograniczony zakres prac, o ile byłby zgodny z audytem energetycznym i prowadził do zmniejszenia zapotrzebowania na energię pierwotną o co najmniej 30%. To byłby ważny sygnał dla osób, które nie są gotowe robić wszystkiego naraz.
Po trzecie, konsultowano „bon na audyt”, czyli możliwość sfinansowania audytu energetycznego jeszcze przed złożeniem wniosku. W materiale NFOŚiGW zapisano, że taki audyt mógłby być wykonany bez angażowania środków własnych wnioskodawcy, a proponowana stawka wynosiłaby 1200 zł netto + VAT. Z punktu widzenia klienta to bardzo ważne, bo obniża koszt wejścia do programu już na starcie.
Do tego dochodzą także uproszczenia organizacyjne: robocze formularze w generatorze, dłuższy czas na rozliczenie zaliczki oraz bardziej jednolite zasady rozpatrywania wniosków w wojewódzkich funduszach. To nie są tematy „medialne”, ale w praktyce właśnie one często decydują, czy program jest dla ludzi prosty, czy uciążliwy.
Bardzo ważny wątek, o którym często mówi się za mało, dotyczy jakości urządzeń finansowanych z dotacji. NFOŚiGW już w 2024 r. wprost komunikował, że celem zmian jest ochrona beneficjentów przed nietrafionymi inwestycjami, zawyżonymi rachunkami i urządzeniami, które nie osiągają parametrów deklarowanych przez producentów. Fundusz napisał wtedy jasno, że osoby korzystające z programu mają móc wybierać tylko sprawdzone urządzenia o potwierdzonej jakości.
Dlatego od 14 czerwca 2024 r. pompy ciepła w programie są kosztem kwalifikowanym tylko wtedy, gdy ich parametry techniczne są potwierdzone wpisem na listę Zielonych Urządzeń i Materiałów, czyli ZUM. Oficjalna strona listy ZUM wyjaśnia, że jest to narzędzie pomagające wnioskodawcom wybrać urządzenia i materiały kwalifikujące się do dofinansowania, a zgłoszone produkty są umieszczane na liście po weryfikacji.
Fundusz poszedł jednak krok dalej. W konsultacjach z 2026 r. zaproponowano podniesienie wymogów dla urządzeń wpisanych na listę ZUM. Zgodnie z materiałem konsultacyjnym pompy ciepła i kotły na biomasę umieszczane na liście miałyby być produkowane na terenie państw Unii Europejskiej, a ich parametry techniczne oraz miejsce produkcji miałyby być potwierdzane przez jednostkę certyfikującą z akredytacją Polskiego Centrum Akredytacji. W samym materiale wpisano planowany termin takiej zmiany na 1 stycznia 2027 r.
To pokazuje, w jaką stronę idzie Fundusz: nie tylko „dać dotację”, ale też pilnować, żeby z pieniędzy publicznych nie finansować urządzeń słabych, przypadkowych albo takich, które dobrze wyglądają w katalogu, a gorzej działają w realnym domu. Już wcześniej NFOŚiGW zapowiadał również kontrole zgodności parametrów pomp ciepła z deklaracjami producentów, prowadzone przy udziale UOKiK.
Jeszcze ciekawsza dla wielu klientów może być propozycja dotycząca wykonawców. W materiałach konsultacyjnych pojawił się pomysł utworzenia dobrowolnej Listy wykonawców, której celem byłoby wsparcie beneficjentów w wyborze rzetelnych firm realizujących inwestycje poprawiające efektywność energetyczną budynków. Lista miałaby być prowadzona przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy.
To ważne: według propozycji korzystanie z takiej listy miałoby być dobrowolne, czyli klient nadal mógłby wybrać firmę spoza listy i zachować możliwość uzyskania dofinansowania. Nie chodzi więc o zamknięcie rynku, ale o stworzenie dodatkowego filtra zaufania dla tych, którzy chcą szybciej oddzielić firmy sprawdzone od przypadkowych.
Wykonawcy ubiegający się o wpis mieliby przejść weryfikację m.in. pod kątem kryteriów formalnych, kwalifikacji i doświadczenia. W konsultacjach wskazano też konkretne warunki: brak zaległości podatkowych i składkowych, ważna polisa OC, prowadzenie działalności co najmniej od roku, brak określonych postępowań związanych z niewypłacalnością oraz odpowiednie certyfikaty tam, gdzie są wymagane. Dodatkowo w warstwie merytorycznej zaproponowano wymóg co najmniej 5 pozytywnie rozliczonych przedsięwzięć oraz co najmniej 90% pozytywnie rozliczonych realizacji w relacji do liczby przedsięwzięć wykonanych przez daną firmę.
To może być jedna z najbardziej praktycznych zmian dla klientów. Dziś wiele osób nie boi się samej dotacji, tylko tego, że trafi na firmę, która obieca wszystko, a potem zostawi problemy z rozliczeniem, sprzętem albo parametrami instalacji. Właśnie dlatego pomysł listy wykonawców i dodatkowych zabezpieczeń przy prefinansowaniu należy czytać jako próbę ograniczenia ryzyka po stronie beneficjenta.
Na dziś obowiązują nadal obecne zasady programu. To oznacza, że wnioski można składać, a jeśli ktoś spełnia aktualne warunki, nie musi czekać na nowe komunikaty. Jednocześnie po konsultacjach widać wyraźnie, że Fundusz chce iść w stronę programu bardziej życiowego: z większą elastycznością dla niektórych nowych właścicieli, mniejszym progiem wejścia dzięki finansowaniu audytu przed wnioskiem, lepszą jakością urządzeń i większym bezpieczeństwem przy wyborze wykonawcy.
Najuczciwiej trzeba jednak dodać jedno: na 20 marca 2026 r. nie widać jeszcze oficjalnego komunikatu wdrażającego cały pakiet zmian po konsultacjach. Widać za to, że konsultacje zakończyły się 16 marca, Fundusz pracuje dalej z gminami i operatorami, a wcześniej zapowiadał wprowadzanie zmian etapami. Czyli: kierunek jest już dobrze zarysowany, ale na finalne brzmienie zasad trzeba jeszcze poczekać.
Prawda o „Czystym Powietrzu” jest dziś prostsza, niż może się wydawać. Program działa i przyjmuje wnioski. Konsultacje społeczne już się zakończyły. A propozycje zmian idą w kierunku, który dla wielu inwestorów może być korzystny: łatwiejszy start, większa elastyczność, lepsza jakość urządzeń i więcej ochrony przed nierzetelnymi wykonawcami. Jeśli więc ktoś dziś myśli o termomodernizacji, wymianie źródła ciepła albo pompie ciepła, najlepsze podejście jest podwójne: sprawdzić, czy kwalifikuje się już teraz, i równolegle śledzić oficjalne aktualności, bo kolejne komunikaty mogą realnie poprawić warunki wejścia do programu.
autor: Milena Legacka
źródła: https://czystepowietrze.gov.pl/